O rosyjskiej aktywności wojskowej

Dzisiejsza Rosja odbierana jest przez Zachód jako poważne zagrożenie militarne. Takie opinie panują zwłaszcza w Europie Środkowej, znajdującej się blisko rosyjskich granic. Stąd też wszelkie działania Moskwy, związane ze sprawami wojskowymi, mocno przykuwają uwagę Państw Bałtyckich.

Najważniejszym ostatnio zagadnieniem są zbliżające się połączone manewry wojskowe Rosji i Białorusi „Zapad 2017”, które odbędą się jesienią tego roku. Tym, co dodatkowo wzbudza zainteresowanie jest zapowiedziana czerwcowa wizyta jednego z najpotężniejszych okrętów wojennych rosyjskiej marynarki wojennej – krążownika atomowego „Piotr Wielki” – w porcie morskim Kronsztad, niedaleko Petersburga. Jednostka ta znajdzie się w bezpośrednim pobliżu Państw Bałtyckich.

Premier Litwy Sailius Skvernelis oznajmił, że wydarzenia takie jak manewry „Zapad 2017” mają negatywny wpływ na bezpieczeństwo europejskie podnosząc ryzyko niespodziewanych incydentów. Co więcej, wywiad litewski potwierdził, że Rosja może rozpocząć agresję wobec Państw Bałtyckich w ciągu 24-48 godzin i ostrzegł o możliwych prowokacjach na granicach Rosji i Białorusi z Państwami Bałtyckimi i Polską w trakcie manewrów.

Krótko mówiąc, dyskurs polityczno-informacyjny na Litwie związany z rosyjską aktywnością wojskową jest bardzo negatywny. Nieoficjalnie mówi się, że Rosja może zaatakować Państwa Bałtyckie w dowolnej chwili, a podczas manewrów wojskowych (zwłaszcza takich jak „Zapad 2017”, odbywających się nad granicami Państw Bałtyckich) Moskwa prawdopodobnie sprawdza swoje możliwości ofensywne (być może atak nastąpi bezpośrednio po manewrach).

Czytaj dalej O rosyjskiej aktywności wojskowej

Niemiecka gospodarka – cisza przed burzą

Niemiecka gospodarka wydaje się być w znakomitej kondycji. W ubiegłym roku z eksportem towarowym o wartości 1 207,5 mld euro i importem towarowym wartym 954,6 mld euro Niemcy osiągnęły rekordowy proficyt w handlu zagranicznym w wysokości 252,9 mld euro. Tym samym poprawiły swój i tak znakomity rezultat z 2015 r., gdy odnotowały nadwyżkę w handlu towarami w wysokości 244,3 mld euro. W przeliczeniu na głowę mieszkańca niemiecka nadwyżka eksportowa jest około 14-krotnie wyższa niż nadwyżka handlowa innej wielkiej potęgi eksportowej, jaką jest gospodarka chińska. Z liczących się światowych gospodarek tylko Szwajcaria osiąga tutaj lepsze wyniki per capita. Również proficyt na rachunku obrotów bieżących Niemiec osiąga poziomy nieznane w historii tego kraju. Danymi za 2016 r. jeszcze nie dysponujemy, natomiast wiadomo, że w 2015 r. niemiecka gospodarka zanotowała nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących na poziomie 8,5-8,8% PKB. Jeszcze w 2000 r. ten sam wskaźnik wynosił -2%.

Tak duża nadwyżka handlowa jest obiektem zazdrości wielu państw na całym świecie i niewątpliwie świadczy o bardzo wysokiej konkurencyjności niemieckich przedsiębiorstw – zarówno tych małych, średnich (tj. sektora tzw. Mittelstand), jak i największych globalnych korporacji. A jednak niemieckie elity polityczne, przemysłowe i finansowe są nadzwyczaj strapione i zaniepokojone, choć niezbyt często dają temu wyraz publicznie. Są bowiem trzy istotne kwestie, które powodują, że niemieccy przywódcy nie mogą spać spokojnie. Owe problemy to, w kolejności od tych najważniejszych:

  1. katastrofalny stan dwóch największych i sztandarowych niemieckich banków – Deutsche Banku i Commerzbanku, który przekłada się na cały niemiecki sektor bankowy;
  2. groźba rozpadu strefy euro i Unii Europejskiej;
  3. coraz wyższe prawdopodobieństwo radykalnego zwrotu w międzynarodowym handlu w stronę protekcjonizmu i to w skali globalnej.

Czytaj dalej Niemiecka gospodarka – cisza przed burzą

Czy możemy czuć się bezpieczni?

Ład międzynarodowy znajduje się fazie przekształceń strukturalnych. Ten niezwykle złożony proces wywiera poważny wpływ na kształt środowiska bezpieczeństwa. W konsekwencji, wiele nowych jakościowo czynników oddziałuje na percepcję bezpieczeństwa narodowego. Nie będzie truizmem stwierdzenie, iż w ostatnich czasach dwa procesy wpłynęły na konieczność przewartościowania polskiego podejścia do kwestii bezpieczeństwa – konsekwencje wojny w Syrii i Iraku oraz konflikt we wschodniej Ukrainie.

Wojna w Syrii, wcześniej inne rewolucje w ramach Arabskiej Wiosny, spowodowała kryzys migracyjny, z którym boryka się dzisiaj cała Europa. Ciężar tego problemu spoczywa nierównomiernie na wszystkich państwach Unii Europejskiej: państwach, do których uchodźcy docierają z Maghrebu (Włochy, Grecja, Malta), państwach granicznych strefy Schengen (Słowenia, Węgry, Słowacja, Polska), państwach tranzytowych oraz państwach docelowych, stanowiących cel wędrówki migrantów (Austria, Niemcy, Francja, Benelux, Szwecja, Wielka Brytania). Rozgrywanie kryzysu migracyjnego przez partie populistyczne w krajach Europy Zachodniej i wzrost poparcia dla ruchów radykalnych może skutkować zaburzeniem bezpieczeństwa wewnętrznego. Konieczność wzmożonej ochrony granic (budowa płotów i stałych przeszkód, międzynarodowe patrole graniczne, wsparcie wojska) podnosi koszty ponoszone przez państwa graniczne strefy Schengen. Polska, na szczęście, odczuwa kryzys migracyjny w dużo mniejszym stopniu, niemniej nie pozostaje on bez wpływu zarówno na polską politykę jak i na poziom bezpieczeństwa – wewnętrznego i zewnętrznego. Dodatkowo udział żołnierzy polskich – choć symboliczny – w konflikcie w Syrii i Iraku stawia Polskę w gronie państwa zagrożonych odwetowymi atakami terrorystycznymi.

Czytaj dalej Czy możemy czuć się bezpieczni?